«Prosto w gwiazdy»

- 6 -

Lidka znieruchomiała. Marek wyprostował się powoli. Na pomoście obok Jacka pojawiła się nowa postać. Była to dziewczyna, w krótkiej, niebieskiej spódniczce i białej bluzce. Ta bluzka i spódnica przedstawiały teraz, obraz równie żałosny jak spodnie jajogłowego.

— Och, przepraszam, kochanie! — wykrzyknęła Lidka. — Nie zauważyliśmy, kiedy przyszłaś. Powinnaś jednak wiedzieć, że kto znajdzie się w towarzystwie mojego braciszka, temu grożą, różne nieprzewidziane przykrości…

— Obawiam się — powiedziała chłodno przypadkowa ofiara leczniczego natrysku, jakiemu został poddany Jacek — że jeśli chodzi o przykrości, to mój brat jest niezastąpiony — tu przeszyła strasznym wzrokiem Marka. — Przemawia przeze mnie wieloletnie doświadczenie. Nie powinnaś zbyt często przebywać w jego towarzystwie. Wywiera fatalny wpływ na otoczenie. Teraz ma przykład…

— Co teraz? — podchwycił zaczepnie Marek. Wyszedł na brzeg i stanął na wprost swojej starszej siostry, Anny. — Nie trzeba było wychodzić z domu przy takiej pogodzie — ciągnął zjadliwie. — Albo przynajmniej włożyć pelerynę. Upał jak na Merkurym, a ta ubiera się tak, jakby za chwilę miała zdawać egzamin z geometrodynamiki. Phi!

Po tym ostatnim okrzyku nastała chwila ciszy. Chwilowo przynajmniej konflikt rodzinny Lidki i. Jacka zszedł na drugi plan. Zanosiło się natomiast na niezłą scenę w wykonaniu rodzeństwa Sponków.

Marek po owym celnym „phi!” umilkł, zmrużył oczy i zmierzył swą siostrę pogardliwym spojrzeniem. Był od niej wyższy bez mała o głowę, toteż malujący się na jego twarzy wyraz męskiej przewagi można było od biedy uznać za miażdżący. Poza tym wyrazem jednak, skądinąd niezmiernie rzadko goszczącym na jego wesołym z natury obliczu, cała postać Marka nie tchnęła złowieszczą siłą starożytnego atlety. Brat Anny był raczej chudy niż szczupły, jego włosy, teraz przylepione mokrymi kosmykami do czoła, były tak jasne że aż niemal białe, miał szeroko rozstawione szaroniebieskie oczy, kapkę zadarty nos i usta, których ani rusz nie chciał się trzymać grymas gniewnej powagi.

- 6 -